Celem wizyty było przygotowanie materiałów przedstawiających sylwetkę wybitnego przedstawiciela francuskiej tradycji jeździeckiej pana Patrice Franchet d’Esperey.

Nasza podróż i pobyt przebiegały według następującej kolejności:

 

1. Chantilly – zamek i muzeum konia (Musee du Cheval)

2. Przyjazd do Pana Patrice – Seuilly

3. Pierwsze zajęcia z końmi – filmy i zdjęcia

4. Wyjazd do Saumur – Krajowa Szkoła Jazdy Konnej (Ecole Nationale

d’Equitation), Biblioteka, Cadre Noir, Ecole de Cavalerie. Ciągle pada. Zamek w Saumur.

5. Seuilly – drugie zajęcia z końmi, nagrania na boisku (Katiki).

6. Opactwo w Fontevraud. Degustacja i zakup wina u producenta.

7. Nagrania Pana Patrice – wyjaśnienie metody.

8. Omówienie współpracy (przyjazdy, montaż filmu). Przyjazd Theodora Sawickiego- ucznia Patrice.

9. Pożegnanie – wyjazd

 

1. Chantilly – zamek i muzeum konia (Musee du Cheval)

 

W trakcie długiej podróży – około 1,5 tysiąca kilometrów pomiędzy Zieloną Górą, a Seuilly, gdzie Mikołaj Chełkowski zorganizował spotkanie z Panem Patrice Franchet d’Esperey, zboczyliśmy nieznacznie z trasy aby odwiedzić legendarny pałac w Chantilly oraz stajnie pałacowe, w których obecnie urządzone jest Muzeum Konia.

Skład ekipy: Mikołaj Xeno Chełkowski – szef wyprawy, tłumacz i zapasowy kierowca, Małgosia Mąkosa – fotograf i podróżny departament żywieniowy, Cezary Szamreta – operator kamery i pierwszy kierowca – wszyscy działamy w Stowarzyszeniu Pro Hipico Bono.

 DSCN3786

Olbrzymi, pełen przepychu pałac Chantilly już z daleka intrygował swoją architekturą. Obok stajni (imponujących rozmiarem) położony jest działający od ponad 170 lat tor wyścigów konnych. (http://www.france-galop.com/Hippodrome-de-Chantilly.2828.0.html) Zwiedzanie pałacu pomimo pośpiechu dało niezapomniane przeżycia, całe pokolenia francuskich arystokratów „pracowicie” gromadziły tu dzieła sztuki byśmy mogli cieszyć nimi oczy (domyślamy się skąd wzięła się Rewolucja Francuska). Dominowały portrety tychże arystokratów oraz motywy religijne. Poza pozowaniem do portretów oraz modlitwą z malarstwa wynika, że szlachta francuska dużo polowała. 

 

Do Musee du Cheval wchodzimy poprzez funkcjonującą stajnię mającą około 20 metrów wysokości. Czyżby „parkowały” tu kiedyś bardzo wysokie konie…? Dzisiaj są one niższe więc górne partie pomieszczeń stajennych aktualnie zamieszkują wróble.

Obecni mieszkańcy stajni uczestniczący w pokazach to przede wszystkim konie iberyjskie, natomiast jeźdźcy, przeważnie dziewczęta ich dosiadający ubrani są w stroje stylizowane na dawne.

Stajnie to właściwie pałac konia, który jest największym w Europie. W czasach świetności stacjonowało w stajniach 200 koni i 500 psów do polowań. (http://www.domainedechantilly.com/fr/accueil-2/grandes-ecuries/)

Odbywają się tu od ponad 30 lat pokazy sztuki jeździeckiej (haute ecole), a od niedawna- 2013r. Otwarto muzeum konia.

Muzeum posiada mnóstwo oryginalnych eksponatów dokumentujących współpracę ludzi i konia (siodła, kiełzna, ostrogi, uprzęże, itd.). Ekspozycję ozdabiają dzieła sztuki a uatrakcyjniają współczesne formy prezentacji takie jak filmy i animacje. Nam najbardziej podobały się dwie duże rzeźby na dziedzińcu, przedstawiające końskie głowy. 

2. Przyjazd do Pana Patrice – Seuilly

 

Z Chantilly do Seuilly długa droga, do Pana Patrice dojechaliśmy wieczorem. Dzień tutaj kończy się ponad godzinę później. Gospodarz oprowadził nas po obejściu jeszcze przed zmrokiem. Dom zbudowany z białego piaskowca (jak prawie wszystkie budowle we Francji) w najstarszej części pochodzi z XVI wieku. Przepiękny ogród, pełen drzew owocowych od północy odgrodzony jest wysokim (5 metrów) kamiennym murem, za którym znajduje się zabytkowe opactwo z XII wieku. Ogród dostarczał nam codziennie owoców na deser. Ozdobą ogrodu są ponad stuletnie winorośle. W tym regionie- Dolina Loary winne grona rosną wszędzie i w dużej ilości. 

 

Konie gospodarza to 18 letni wałach- pełnej krwi angielskiej Katiki z powikłaną przeszłością wyścigową i 3 letni małopolski ogier Saruman, który rok temu trafił tu z hodowli Sławomira Frosika z okolic Krakowa. Oba mieszkają w stajniach otwartych- jak większość koni w okolicy. 

 

Rozmowy zaczęły się jak to bywa we Francji – przy stole. Obiad (diner) jedliśmy jak na nasze zwyczaje późno (około 21.00), pokrzepiając się winem z regionu Loary i planując wspólne działania. Chcemy zrealizować film, który przedstawi metody pracy Pana Patrice z końmi i uzgodnić sposoby i warunki stałej współpracy. 

 

Patrice Franchet d’Esperey przez 25 lat pracował w Saumur w centrum dokumentacji ośrodka, jednocześnie był członkiem Cadre Noir (ecuyer).

Był uczniem Rene Bacharach’a – ostatniego wielkiego baucherysty – kontynuuje tradycję Drugiej Metody Francois Bauchera. Równocześnie jako stale poszukujący jeździec opracował własną propozycję, którą nazwał Nouvelle Equitation de la Tradition Francaise. 

 

Nowe Jeździectwo Tradycji Francuskiej powstało w oparciu o wieloletnie doświadczenia Pana PFE w pracy z końmi, szczególnie z trudnymi, które bardzo często powierzane były jego opiece- znany był bowiem z niezwykłej cierpliwości i wytrwałości oraz dużego wyczucia jeździeckiego (tact ecuestre).

Katiki, który obecnie jest własnością Pana PFE był wybitnym koniem wyścigowym, szczególnie w biegach płotowych. Rocznik 1997, z matki Tikiti Dancer po Faboulous Dancer (US) po ogierze Cadoudal. Katiki to koń bardzo inteligentny, 162cm w kłębie, ciemnogniady. Wygrał ponad milion euro, ale pewnego dnia odmówił współpracy- powiedział nie. Po krótkiej rekonwalescencji psychicznej wygrał jeden z najważniejszych wyścigów płotowych w Auteuil- le Grand Prix d’automne (wielka nagroda jesieni), ale zaraz po nim zbuntował się ostatecznie i nie było żadnego sposobu (ani dobrocią ani siłą) aby go przekonać do biegania. Zrzucał jeźdźców, wspinał się, robił zamieszanie przy starcie, rzucał się nagle na taśmę startową. W końcu zabroniono mu startów we Francji. W rezultacie został „oddelegowany” do Anglii, gdzie wygrał 2 wyścigi, po czym znowu się zbuntował. Stał się narowisty i poza kontrolą. Zdesperowany właściciel podarował go generałowi Pierre Duranc, byłemu szefowi (ecuyer en chef) Cadre Noir, który zakochał się w koniu. 74-letni generał zdecydował się powierzyć „kłębek nerwów” kadrze (Cadre Noir). Tak 8-letni folblut stał się współtowarzyszem wspaniałych koni selle francais z Saumur. Historia zatoczyła koło ponieważ pełna krew angielska to były konie na których od początku występowali oficerowie Cadre Noir. Przygoda współpracy z Katikim pana Patrica (ecuyer Patrice) rozpoczęła się 6 czerwca 2008 roku. Do 15 września poruszali się tylko stępem. Koń okazał się być niezwykle uważny i czuły na pomoce oraz wyjątkowo stabilny mentalnie, co znaczy, że po kilku miesiącach można było wymagać np. 10 minut kompletnej nieruchomości. Uczył się szybko i wszystko przyswajał. Potrafił miękko w niezauważalny sposób przejść z kłusa do galopu.

 

Młody angloarab Saruman jest na początku swej drogi – jako “tabula rasa” będzie pierwszym koniem szkolonym nowym sposobem bez „bagażu zaszłości”- początki są bardzo obiecujące. 

 

 

Filozofia metody Pana PFE to niesprzeciwianie się naturalnym ruchom konia, a w szczególności ruchom głowy i szyi. Jeździec wpisując się w ruch konia, wzmacnia te ruchy, które są pożądane z jeździeckiego punktu widzenia. Inaczej mówiąc jest to najbardziej naturalne jeździectwo mające korzenienie w tradycji jeździectwa francuskiego.

 

3. Pierwsze zajęcia z końmi – filmy i zdjęcia

 

Po tradycyjnym śniadaniu francuskim (domowa marmolada i pyszna bagietka wraz z kawą podaną w miseczce) ruszyliśmy do pracy. Precyzyjny plan przygotowany w pocie czoła realizowaliśmy z całą bezwzględnością. Konie wytrzymały, pan PFE również. 

W ogrodzie, na tle wysokiego muru porośniętego głównie bluszczem (były też i drzewa figowe) zagłębiliśmy się w XIX wieczne klimaty (to wtedy Baucher podczas treningu konia na krytym maneżu dostał żyrandolem w głowę i z klasycznego „kata” stał się klasycznym naturalsem). Co pół godziny dzwon pobliskiego kościoła przypominał, że czas zatrzymał się tylko pozornie. Koloryt otoczenia dodawał urody naszym zdjęciom i nagraniom, zaś komentarze Mistrza zwiększały naszą wiedzę. 

Katiki współpracował konstruktywnie. Gromadziliśmy obrazy i nagrania. Szło nam dobrze. Wszyscy byli szczęśliwi z faktu sprawnego przeprowadzenia operacji. Pierwszy obiad (dejeuner) był już blisko.

 

Powyższy opis sugeruje, że wszystko przebiegało łatwo, szybko i przyjemnie a tak naprawdę trzeba było się skupić – praca z ziemi- rozluźnianie mięśni potylicznych- wkraczanie zadniej wewnętrznej kończyny pod kłodę na łukach to tematy, których analiza wciągnęła nas dogłębnie. Mistrz był zadowolony, fotografka też, operator narzekał na gałęzie jabłoni drapiące go w szyję. Tłumacz wił się jak w ukropie. Pogoda mobilizowała nas do pośpiechu- przebijające się poprzez chmury słońce dawało efekty specjalne, a ołowiane na horyzoncie niebo groziło deszczem.

 

Po zakończeniu nagrań spadł sążny deszcz, my tymczasem skrzętnie przygotowane do przekazania potomnym zdjęcia i nagrania zgrywaliśmy na komputery szybko- zaraz czekał nas wyjazd do Saumur.

 

  1. Wyjazd do Saumur – Krajowa Szkoła Jazdy Konnej (Ecole Nationale d’Equitation), Biblioteka, Cadre Noir, Ecole de Cavalerie. Ciągle pada. Zamek w Saumur.

Kiedy docieraliśmy do Krajowej Szkoły Jazdy Konnej w Saumur na niebie zbierały się burzowe chmury.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od biblioteki, miejsca gdzie pan Patrice- doktor nauk edukacyjnych- pracował przez 25 lat podczas których uporządkował i przywrócił do świetności to miejsce.

Biblioteczny zbiór znajduje się od kilku lat w nowoczesnym budynku specjalnie przystosowanym do tej funkcji i posiada dziś ponad 21 tysięcy książek o tematyce hippicznej oraz czasopisma i wydania dvd.

Pan Patrice był naszym przewodnikiem, dało się odczuć, że jest w szkole bardzo lubianą osobą- wszyscy witali go serdecznie i z należytym szacunkiem. Niemal każdy pytał o słynnego rozrabiakę Katikiego.

Stajnie szkoły są w pełni zautomatyzowane jeśli chodzi o podawanie paszy treściwej, wody i usuwanie obornika. Mieszka w nich ponad 300 koni.

Konie nie wychodzą na padoki, ruchu zaznają tylko podczas pracy.

Szkolna kuźnia imponuje rozmiarem. Jej środkiem biegnie korytarz, na którym w jednym rzędzie ustawionych jest 9 kowadeł, 6 stanowisk dla koni i 2 duże piece. W gablotach wiszących na ścianach obejrzeć można przykłady różnych rodzajów podków a także przykłady kuć korekcyjnych.

Obejrzeliśmy kolekcję rzędów używanych w różnych okresach funkcjonowania Cadre Noir.

W ulewnym deszczu zapoznaliśmy się z Ecole de Cavalerie (szkołą kawalerii), która do niedawna była siedzibą Cadre Noir. Jest tam kilka potężnych stajni i kilka krytych ujeżdżalni (manege), które poza jednym są w tej chwili opuszczone, ponieważ zbudowano całkiem nowy ośrodek, w którym mieści się Krajowa Szkoła Jazdy Konnej i Cadre Noir.

Obejrzeliśmy zamek w Saumur i podzamcze, zwiedziliśmy 2 zabytkowe kościoły (XII i XIV wiek) i zapoznaliśmy się z historią miejscowości.

Wieczorem, po kolacji przygotowanej przez synów naszego gospodarza, omówiliśmy i poddaliśmy krytyce filmy, które powstały rano.

Opracowaliśmy plan zajęć na dzień następny – zapowiadał się świetnie.

  1. Seuilly – drugie zajęcia z końmi, nagrania na boisku (Katiki).

Rano po śniadaniu zrobiliśmy objazd okolicy w celu znalezieniu tego jedynego miejsca- sprzyjającego jeźdźcowi, koniowi i nam- operatorowi kamery oraz fotografowi.

Miejscem idealnym okazało się boisko o trawiastym podłożu na obrzeżach Seuilly, odległe o 500m od domu Patrica, który z Mikołajem przygotowywał Katikiego, w czasie gdy Cezary i Gosia szukali miejsc do najlepszych ujęć. W tle stary kościół- plener i klimat do przekazywania wiedzy- wymarzony!

Rześki poranek, mokre od rosy stopy w butach i zabawa znalezionym frisbie.

Gosia czeka z Cezarym.

W końcu nadeszli: Mistrz, Mikołaj i Katiki.

Miało być tak pięknie.

Niestety Katiki zaczął się zachowywać jakby zaraz miał pobiec wyścig. Mimo, że daliśmy mu czas na zapoznanie się z nową sytuacją – nie uwierzył.

Musieliśmy wrócić do ogrodu Patrica- tam stres uszedł z konia jak ręką odjął.

Mistrz przeprowadził z nim pracę z ziemi, ćwiczenia w stój i pracę w siodle.

Obaj „aktorzy” byli bardzo cierpliwi. Zakończyliśmy z poczuciem, że udało nam się zrobić niezły materiał filmowo-zdjęciowy.

  1. Opactwo w Fontevraud. Degustacja i zakup wina u producenta.

Po zakończeniu zdjęć wczesnym popołudniem wyskoczyliśmy do Saumur a w drodze powrotnej zwiedziliśmy największe we Francji Opactwo Królewskie w Fontevraud.

Założono je w XIIw., zamieszkiwały je dwie wspólnoty- żeńska i męska, głównymi zasadami życia tam były: czystość, posłuszeństwo, cisza i ubóstwo.

Ciekawą rzeczą jest to, że zgodnie z wolą założyciela całością kierowały zawsze przełożone wspólnoty żeńskiej.

Opactwo robi duże wrażenie swoją wielkością, nas szczególnie zaintrygowała potężna kuchnia, wyobrażaliśmy sobie co i jak się tam pichciło, wędziło a potem jadło w potężnym refektarzu…

Po wizycie w opactwie odwiedziliśmy winnicę (Domaine les Meribelles), gdzie jej przemiła właścicielka zaprosiła nas na degustację win, które zakupiliśmy.

  1. Nagrania Pana Patrice – wyjaśnienie metody.

Po przyjeździe Cezary zarejestrował wypowiedź p. Patrica dotyczącą filozofii, zasad i praktyki zaproponowanej przez niego metody. Opis metody podstawą przygotowywanego przez nas materiału.

  1. Omówienie współpracy (przyjazdy, montaż filmu). Przyjazd Theodora Sawickiego- ucznia Patrice.

W trakcie nagrywania wywiadów przyjechał uczeń Patrica- Teodor. Jest on synem Polaka-artysty rzeźbiarza Kajetana Sawickiego, który urodził się we Francji.

Omówiliśmy wstępnie montaż filmu i szczegóły przyjazdu Patrica do Polski w listopadzie, ponieważ chcemy zorganizować szkolenie z nim w SO Sieraków.

9. Pożegnanie – wyjazd

 

W niedzielę, wczesnym, mglistym porankiem zjedliśmy ostatnie bagietkowo-konfiturowe francuskie śniadanie. Zbieraliśmy się szybko zbierać- przed nami było 15 godzin w samochodzie.

Do Polski dotarliśmy ok 1.00.

To była bardzo wartościowa choć męcząca wyprawa.