tekst: Katarzyna Suchecka

Zdjęcia: Gosia Mąkosa

(wszystkie z kursu, o którym mowa)

 

Może zacznijmy od tego, że chronicznie nienawidzę szkoleń.

Uważam je za bezsensowne, bo co z tego,  że ktoś pokaże mi jak jeździć na moim koniu przez  godzinę w trakcie dwóch dni weekendu. I tak tego raczej nie zrozumiem, nawet jeśli zrozumiem to nie zapamiętam, i po powrocie do domu wrócę do starych nawyków. Wiadomo, że najlepiej uczyć się na koniu który już potrafi bezbłędnie wykonać daną rzecz. Twój własny jak i ty najczęściej dopiero się tego uczycie.

SAS_5836
wspólne ćwiczenia z lonżowania i dosiadu: Kasia na Herze, lonżuje Kinga
SAS_5938
Hela na Apartamencie vel Dydku

Jadąc do Mikołaja i Gosi miałam różne przeczucia, otóż znam ich, wiem jak pracują z końmi i podoba mi się ich praca, ale nie miałam pojęcia jak będzie wyglądać takie szkolenie. Cóż pewnie wsiądę na 2 konie, może jak będę miała szczęście więcej.

SAS_5888
Kasia na Herze, lonżuje Kinga, Paulina na Hippiesie, lonżuje Magda

Jak się okazało nie mogłam się bardziej mylić. To szkolenie to było TO.

Było nas 6 Pań (Panowie są rzadkością ku uciesze mojego ukochanego).

Jeździliśmy w grupie 3 osobowej na zmianę z drugą grupą 3 osobową, mieliśmy 6 jazd dziennie, w sumie 12 jazd w 2 dni!!!! Na 9 bardzo różnych koniach. Zaczynając od pony (136 cm) przez ślązaki (175cm),  szlachetną półkrew,  następnie przesiadając się na kłusaki francuskie i araba, na fryzach kończąc!

SAS_6289
Paulina i Hippies Oksza
SAS_6489
Paulina i Fenrir z Moreny vel Zielony

Na żadnym innym szkoleniu nie najeździłam się tyle co tutaj! W sumie to nigdy się tyle nie najeździłam, jeśli nie liczyć rajdów konnych. Nikt inny nie ma tak wysoko zrobionych koni, których nie boi się dać innym, mniej zdolnym niż on sam jeźdźcom. Wystarczy powiedzieć że pierwszy kłus na kłusaczkach kosztował mnie całą moją odwagę, ale jaką miałam satysfakcję jak się udało….prawidłowo zatrzymać! Pomimo ich chęci do ruchu naprzód, ani przez chwilę nie czułam się zagrożona, z czym często mam problemy.

SAS_6631
Kasia i kłusaczka francuska Mistys Oaks vel Myszka i Paulina na Eratyku vel Tymku
SAS_6743
Magda i Mistys Oaks- trawers

Nigdzie indziej nie ma możliwości jazdy na tak dużej ilości koni, z taką różnorodnością temperamentu, charakterów i poziomu zaawansowania. Wystarczy pomyśleć sobie o jeździe na fryzie i porównać z jazdą na exwyścigowym kłusaku!

To jakby przesiąść się z Malucha do Ferrari.

SAS_6876
Magda na Herze, Hela na Hippiesie

Każdy z koni wymagał od nas całkiem innego podejścia, Nabywaliśmy wyczucia jeździeckiego (tact equestre), które jest na niskim poziomie kiedy jeździ się cały czas na 1 koniu, którego zna się na wylot, ze wzajemnością. Było to niesamowite. Co ważne, pomimo różnic temperamentu żaden(!!!!) z tych koni nie był negatywnie nastawiony do człowieka. Wszystkie dawały z siebie wszystko, chciały spełnić każde polecenie, należało tylko odpowiednio je przekazać, co czasami było bardzo trudne.

SAS_6701
Hela na Tymku- zwrot na przodzie

Jeśli chodzi o wrażliwość tych koni, można wpadać w zachwyt. Raz chcąc, skrócić stępa zrobiłam to na tyle nieumiejętnie, że koń sam przeszedł prawie do piaffu. Odczucie było niesamowite, aczkolwiek nad skracaniem stępa musiałam jeszcze trochę popracować!

DSCN5821
Wuko obserwuje: Kasia na Herze, Paulina na Hippiesie

Sam prowadzący dawał z siebie podczas jazdy 150% przez te 2 dni! Na każdego zwracał uwagę, dawał rady, ale pozwalał też na samodzielne myślenie, co w moim przypadku sprawdza się w 100%. Moim problemem jest to, że sama muszę odkryć jak coś ruszyć w moim ciele, czasami zajmuje mi to dłużej lub krócej. Tutaj ANI RAZU nie usłyszałam, że robię coś za wolno! Robiłam tak długo, aż mi się udało, co było dla mnie niesamowicie ważne.

SAS_6545
Kasia na Wolterze

Zapomniałam jeszcze dodać, że w piątek był wykład wprowadzający, który dużo wniósł w moje jeździeckie przemyślenia.

DSCN5647
Wykład Mikołaja, przy kominku siedzi trener Mickunas
DSCN5837
ćwiczenia z ruchów biernych

Na koniec powiem jeszcze o cenie, dla mnie jest to dość ważne kryterium. Całość szkolenia kosztuje 3000 zł niezależnie od ilości osób (od jednej do maksymalnie 6). Jeśli ma się pełną grupę na osobę wychodzi 500 zł! Tyle, a nawet więcej kosztuje szkolenie weekendowe kiedy ma się 1 jazdę dziennie na swoim koniu!!!  Jest to niesamowicie opłacalne, za taką ilość jazd i wiedzy oraz doświadczenia oferowaną przez prowadzących.

SAS_6778
nauka zwrotu na przodzie: Kinga na kłusaczce francuskiej Poulgwenn du Gue, czyli Pestce

Towarzystwo też jest prześwietne, i ono bardzo mocno pozwala zapomnieć o zamarzających stopach i dłoniach. Bardzo miło było podsumować dzień siedząc przy kominku i porównując wrażenia.

DSCN5491
rzeczony kominek 😉

No i na koniec, cóż to za uczucie i satysfakcja wygrać zawody w stępie na MYSZCE!!!

DSCN5909
zwycięstwo w wyścigu uwiecznione!