autor: Mikołaj Chełkowski

ilustracje: zasoby internetu, literatura tematu, Gosia Mąkosa

Kontynuując naszą przygodę z mistrzem de la Guerinierem przedstawiam I rozdział z II części “École de la Cavalerie”.

Wnikliwa lektura tego materiału przywołuje refleksję wyrażoną w rzymskiej mądrości- „Nihil novi sub sole”.

Każde zdanie rozdziału znajduje potwierdzenie w dzisiejszej rzeczywistości świata jeździeckiego tak jak gdyby sentencja Cycerona – „Historia magistra vitae est” nie była prawdziwa.

Diagnoza ówczesnego stanu rzeczy w pełni oddaje i dzisiejszą sytuację w ekwitacji a minęło niemal 300 lat.

1587
“Każda nauka i dziedzina sztuki ma zasady i reguły, którymi się kierujemy gdy poszukując pracujemy nad jej doskonaleniem. Jeździectwo jest jedyną dziedziną sztuki dla uprawiania której wydaje się, że wystarczy tylko praktyka”.

Przystąpmy do rzeczy.

„Dlaczego jest tak niewielu dobrych jeźdźców i jakie umiejętności trzeba posiąść żeby takowym zostać”

Każda nauka i dziedzina sztuki ma zasady i reguły, którymi się kierujemy gdy poszukując pracujemy nad jej doskonaleniem.

Jeździectwo jest jedyną dziedziną sztuki dla uprawiania której wydaje się, że wystarczy tylko praktyka.

Tymczasem praktyka pozbawiona prawidłowych zasad jest niczym innym jak rutyną, której owocem jest wymuszone i niepewne wykonanie, fałszywa błyskotliwość, która ujmuje pół-koneserów zachwyconych często bardziej wdziękiem konia niż umiejętnościami jeźdźca. Tu leży przyczyna tak małej ilości dobrze ujeżdżonych koni i niewielkie umiejętności tych, którzy uważają się za dobrych jeźdźców.

To brak zasad powoduje, że uczniowie nie są w stanie odróżnić nieprawidłowości od doskonałości, prawidłowego od złego wykonania.  Skazani są bowiem nie mając innych możliwości na naśladowanie (imitację) a na nieszczęście łatwiej wtedy jest wpaść w złą praktykę niż przyswoić dobrą.

69
“To brak zasad powoduje, że uczniowie nie są w stanie odróżnić nieprawidłowości od doskonałości, prawidłowego od złego wykonania. Skazani są bowiem nie mając innych możliwości na naśladowanie (imitację) a na nieszczęście łatwiej wtedy jest wpaść w złą praktykę niż przyswoić dobrą”

Jedni chcąc naśladować tych, którzy usiłują wydobyć z konia wszystkie jego możliwości, całą jego świetność wpadają w manierę ciągłego działania rękoma i nogami co jest zaprzeczeniem gracji jeźdźca. Daje to nieprawidłową pozycję koniowi, psuje czułość końskiego pyska i czyni go obojętnym na nogi jeźdźca.

Inni starają się poszukiwać precyzji wykonania, którą widza u tych, którzy posiadając umiejętność wyboru i mając możliwości potrafią spośród wielu koni wybrać te najlepsze, te, którym natura dała doskonały pysk, solidny zad i mocno związane ścięgna, walory, które spotyka się u bardzo niewielu koni.

DSCN5461
“Jedni chcąc naśladować tych, którzy usiłują wydobyć z konia wszystkie jego możliwości, całą jego świetność wpadają w manierę ciągłego działania rękoma i nogami co jest zaprzeczeniem gracji jeźdźca. Daje to nieprawidłową pozycję koniowi, psuje czułość końskiego pyska i czyni go obojętnym na nogi jeźdźca”

To sprawia, że naśladowcy tak poszukiwanej dokładności tłumią u swoich koni odwagę i pozbawiają je całego wdzięku, który dała im natura.

Inni w końcu powodowani rzekomo dobrym smakiem publiczności, której poklask stanowi dla nich wyrocznię, a której bojaźliwa prawda nie ośmiela się sprzeciwiać, po długiej i ciężkiej pracy mają jako zapłatę złudną i chimeryczną satysfakcję bycia sprytniejszymi niż inni.

Nasi wielcy mistrzowie sztuki (pan de Plessis [1620-1696] i bracia de la Valle), o których było tak głośno w szczęśliwych czasach jeździectwa, a których strata do dziś nas martwi, nie pozostawili wskazówek, które by nas prowadziły do rezultatów, które sami osiągnęli nieustanną pracą, której sprzyjały okoliczności ich niewątpliwy talent oraz powszechna wówczas rywalizacja całej szlachty.

Trudno jest osiągnąć stopień perfekcji do którego doprowadzili oni jeździectwo, nie tyle naszej nieumiejętności należy przypisywać upadek tak wspaniałych osiągnięć co raczej brakowi wzoru, na którym można by się oprzeć i który można by naśladować.

Pozbawionym tych możliwości nie pozostaje nam nic innego jak odwołać się do zasad, które pozostawili ci, którzy spisali owoce swojej pracy i świetności.

Pośród sporej ilości autorów mamy zgodnie z jednomyślnym zdaniem znawców tylko dwóch, których dzieła cieszą się estymą. Są nimi pan de la Broue i książę Newcastle.

LA-BROUE-(SALOMON-DE)-LE-CAVALERICE-FRANÇOIS-COMPOSE-PAR-SALOMON-DE-LA-BROUE-ESCUYER&HELLIP-
Pierwsza strona książki Salomona de la Broue “Cavalerice françois”

Pan de la Broue (1552-1602) żył w czasach Henryka IV. Napisał dzieło odwołujące się do zasad Jean Baptiste Pignatellego – swego Mistrza kierującego Akademią w Neapolu. Szkoła ta cieszyła się wielką reputacją i postrzegana była jako pierwsza w świecie.

Cała szlachta z Francji i Niemiec chcąca doskonalić swoją jazdę zabiegała o lekcje u tego wspaniałego Mistrza.

newcastle6
William Cavendish, pierwszy książę Newcastle

Książę Newcastle (1593-1676) twierdził, że pan de la Broue wprowadził ćwiczenia na tak wyskoki poziom perfekcji, że trzeba być niezwykle biegłym w sztuce aby umieć praktykować podobne ćwiczenia nawet na niższym poziomie. Ta skądinąd nieco krytyczna pochwała świadczy o wspaniałości tegoż autora.

Książę Newcastle był angielskim arystokratą, gorącym zwolennikiem Karola II- króla Anglii.

Poprzez swoje unikalne poszukiwania jeździeckie prowadzone w ciągu całego  życia wzbogacił w niezwykłym stopniu sztukę jeździecką. Był uważany za najbardziej wykształconego jeźdźca swojej epoki. Napisał dwie wspaniałe książki. Jedną po francusku wydaną w Anvers i ozdobioną ilustracjami. Ale, ponieważ wydrukował tylko 50 egzemplarzy, które podarował książętom i arystokratom epoki a oryginały ilustracji (płyty graficzne) zniszczył, nie można praktycznie jej znaleźć.

Drugą po angielsku przetłumaczoną przez pana de Soleysel, autora książki „Le Parfait Marechal”- doskonały kowal.

SOLLEYSEL-LE-PARFAIT-MARECHAL-SOLLEYSEL-JACQUES-DE.-LE-PARFAIT-MARECHAL-QUI-ENSEIGNE&HELLIP-
Drugą po angielsku przetłumaczoną przez pana de Soleysel, autora książki „Le Parfait Marechal”- doskonały kowal.

Kilku autorów tak francuskich, włoskich jak i niemieckich napisało książki o sztuce jeździeckiej ale jedni tak skrócili swoje wywody w przekonaniu by nie pisać o rzeczach zbytecznych, że nie wynika z nich żadna konkretna przesłanka dotycząca tematu.

Inni znów zanudzają swymi dysertacjami i roztrząsają temat pod przykrywką pozornej erudycji, a tymczasem poznanie prostej prawdy jest przecież jedynym celem czytelnika. Jest więc szczerze mówiąc tylko dwóch autorów, których będę cytował i którzy mogą służyć za wzór, to dlatego mając na uwadze napisanie dzieła metodycznego i opartego na dobrych zasadach zaczerpnąłem to co było najbardziej pouczające u jednego i drugiego. Stwarza to jednocześnie możliwość przeprowadzenia porównania tych wspaniałych jeźdźców, których należy mieć w pamięci. Ich dzieła są skądinąd mało przydane dla większości czytelników już to z braku uporządkowania, które w nich panuje, już to z wielości powtórzeń w nich zawartych.

Starałem się uniknąć tych niedogodności poprzez precyzowane moich myśli, które są klarowniejsze także z powodu ilustracji zawartych w traktacie. Twierdzenie tych, którzy mają za nic teorię sztuki jazdy konnej nie umniejsza mojego przekonania o konieczności posiadania podstaw teoretycznych dla osiągnięcia perfekcji w praktyce.

Bez znajomości teorii praktyka jest zawsze niepewna. Twierdzę, że w ćwiczeniach ciała które posiada tyle elementów praktyka powinna być nierozłączna z teorią, ponieważ pozwala to nam poznać naturę konia, jego skłonności (upodobania) i siły, za pomocą tych środków odkrywamy jego „zasoby” i jego życzliwość, które można tak powiedzieć są uśpione i ukryte w jego członkach.

Aby osiągnąć doskonałość w tej sztuce trzeba być niewątpliwie przygotowanym na trudności praktyki przez solidną i klarowną teorię. Teoria uczy nas pracy w oparciu o dobre zasady i one właśnie miast sprzeciwiać się naturze powinny służyć jej doskonaleniu za pomocą sztuki.

Praktyka daje nam łatwość wykonania tego, czego naucza nas teoria, żeby osiągnąć rzeczoną łatwość trzeba lubić konie, być energicznym, odważnym i mieć dużo cierpliwości.

ecole de cavalerie8 (1)
Praktyka daje nam łatwość wykonania tego, czego naucza nas teoria, żeby osiągnąć rzeczoną łatwość trzeba lubić konie, być energicznym, odważnym i mieć dużo cierpliwości.

Takie są właśnie najważniejsze zalety cechujące prawdziwego dobrego jeźdźca. Jest niewielu ludzi, którzy nie lubią koni. Wydaje się, że jest to spowodowane świadomością tego co zawdzięczamy temu zwierzęciu, na jak wiele sposobów nam służy.

Jeśli znajdzie się ktoś, kto myśli inaczej jest karany za swoją obojętność przez wypadki na jakie się naraża lub utratę wsparcia, jakiego mógłby oczekiwać od konia.

Jeśli mówię, że potrzeba energii i odwagi nie utrzymuję, że chodzi o tę gwałtowną siłę, tą lekkomyślną zuchwałość, w którą przystrajają się niektórzy jeźdźcy, czym próbują przysłonić brak umiejętności. A czym doprowadzają konie do desperacji utrzymując je w ciągłym nieporządku.

Przez energię  i odwagę rozumiem spokojną, spajającą siłę, która utrzymuje konia w posłuchu i podporządkowaniu pomocom i naganom jeźdźca, która wspomaga łatwość, równowagę  i grację będące przymiotami dobrego jeźdźca i jednocześnie prowadzi właściwą drogą do trwałych efektów.

Trudność w osiągnięciu tych przymiotów i czas jaki niewątpliwie trzeba poświęcić aby doskonalić się w sztuce skłania wiele osób do mniemania, że osiągnęli już wystarczający poziom i dalsze doskonalenie jest im zbędne. To powoduje, że eksploatują nieumiejętnie a wręcz rujnują konie, które służą im tylko do skoków szkolnych i pląsów (tańca), co w konsekwencji czyni je bezużytecznymi w zwykłym użytkowaniu. Takie błędne przekonanie jest powodem, że niezliczona ilość ludzi kwestionuje przydatność wspaniałych ćwiczeń, których celem jest uczynienie koni giętkimi, łagodnymi i posłusznymi. Przy tem, aby umiały pracować z obniżonym zadem bez czego żaden koń czy to wojenny, do polowań czy szkolny nie jest przyjemny w ruchach ani też wygodny dla jeźdźca. A zatem stanowisko tych, którzy mówią podobnym językiem nie widząc potrzeby oparcia się o solidne podstawy nie jest warte komentarza. Bezużytecznym jest zwalczanie takich sądów, które skądinąd same się ośmieszają i dezawuują.