Jak już wcześniej informowaliśmy- zakupiliśmy miejsce, w którym będziemy chcieli poprowadzić naszą związaną z końmi oraz artystyczną działalność.

Pracy jest ogrom, ale nagroda w postaci wolności oraz dysponowania miejscem, w którym można zrobić co dusza zapragnie- warta zachodu.

Nasz dom, który jest jeszcze częściowo budynkiem gospodarczym powstał 1894 roku. Nie będziemy owijać w bawełnę- na chwilę obecną urodą nie grzeszy, ale posiada tzw. potencjał.

Największym atutem naszej posiadłości jest działka, która ma 4,06ha i zawiera wszystko, czego do chowu koni potrzeba: przestrzeń, trawę, las, wodę i piękne ukształtowanie terenu. Dodatkowo- bezpośrednio do naszej działki przylega ok. 10ha łąk, które będziemy dzierżawić.

W tym tygodniu prace trwały m.in. nad ociepleniem piwnicy, w której jest pompa wody, zerwaniem starych boazerii i innych straszydeł ze ścian i sufitów, sprawdzeniem drożności kominów i zrobieniem wyczystek, oczyszczaniem okiennych ram z bardzo wielu warstw farby, zerwaniem starych wykładzin z podłóg, wywiezieniem części naprawdę sporych ilości śmieci…

Muszę też napomknąć, że mamy tu na naszej działce bardzo bogatą faunę i florę.

Pierwszymi odkrytymi przez nas lokatorami są bobry, które prowadzą tu bardzo swobodne i intensywne życie- tną nawet bardzo grube olchy- będzie drewno na opał.

Kolejni lokatorzy, których obecności nie da się nie zauważyć to mrówki. Mrowisko na mrowisku, jest ich tu naprawdę bardzo dużo!

Podczas sprawdzanie drożności przewodów kominowych ujawniła się bardzo szybko uciekająca lokatorka- kuna, jej obecność stwierdziliśmy także na poddaszu wiatrołapu- miała tam małą spiżarnię, nawet udziec sarny tam zaciągnęła.

Pod boazerią wiatrołapu swe królestwo i niezłe zapasy miały wypasione myszy. Zgromadziły tam duże ilości psiej karmy, którą podkradały poprzednim mieszkankom domu.

Na podwórze i przed dom zaglądają także sarny i dziki.

Jeśli idzie o florę, to siedlisko nasze bogate jest w zioła wszelakie, z których dużą ilość zajmuje wrotycz, piołuny, krwawniki, kocanki…

Mamy też 2 miejsca, w których co 3-4 dni zbieramy kurki i inne grzyby.

Jest tu także niezwykle fotogeniczny i tajemniczy leszczynowy zagajnik.

A to jeszcze nie wszystko, o innych rzeczach opowiemy następnym razem 🙂

Widok na dom od strony rowu melioracyjnego
Od domu aż do rowu Mikołaj wykosił ścieżkę, by można było tam teraz łatwiej dotrzeć
Od strony wjazdu wita nas najpierw ustrojona w jemioły topola, następnie widzimy stodołę, potem serce gospodarstwa- lipę, w dali widać dom.
Porządki w wiatrołapie
Okna w kuchni jeszcze w trakcie oczyszczania
Z okna pokoju będzie widok wprost na ogród warzywny 🙂
Działalności bobrów nie da się przeoczyć. Wczoraj te drzewa były już przez nie ścięte.
Wrotycz rośnie u nas “na bogato” 🙂
Kurki mamy co 3-4 dni 🙂
Leszczynowy zagajnik
Tajemniczy zakątek przy rowie melioracyjnym
i jeszcze jedna mieszkanka naszej działki- jaszczurka, która lubi wygrzewać się na ganku 🙂